Od 12.03 br. w Polsce zaczęła działać instytucja sądów 24-godzinnych. Społeczeństwo miało tym samym
Od 12.03 br. w Polsce zaczęła działać instytucja sądów 24-godzinnych. Społeczeństwo miało tym samym poczuć się bezpieczniej, a chuligani (bo to oni byli głównymi adresatami tego pomysłu) mieli być szybko ukarani. Niestety roztoczona przed obywatelami wizja pięknej przyszłości okazała się niewypałem. Sądy 24-godzinne, które miały sądzić drobnych rzezimieszków, zajmują się sądzeniem pijanych kierowców i rowerzystów. Kosztowne jest 48-godzinne zatrzymanie takiego sprawcy, konwojowanie go do prokuratury, co wydaje się być zbędne (po co kolejne przesłuchanie sprawców oczywistych przestępstw), a następnie do sądu. Stosowanie obowiązkowej obrony także wydaje się być zbędne, tym bardziej, że częstokroć oskarżeni nie życzą sobie obrońców.
W związku z powyższym prosimy o informację, w jakim kierunku pan minister zamierza zaproponować zmiany w funkcjonowaniu sądów 24-godzinnych, by usprawnić ich działanie i rzeczywiście zmniejszyć ich koszty? Czy osobiście pan minister uważa, że pomysł ten się sprawdził i w dalszym ciągu sprawdza? Czy ogromne koszty ponoszone przez państwo (420 zł dostaje adwokat z urzędu za trwającą około 30 min. rozprawę przed sadem 24-godzinnym) są współmierne do skali problemu? Jeśli te sądy zajmują się głównie pijanymi kierującymi, to czy nie byłoby lepiej dla naszego kraju, by oni sami ponosili koszty spowodowanych przez nich procesów? Czy wreszcie nie byłoby rozsądniej oddać ważniejszych problemów w ręce Policji, a nie marnować jej energii i sił na np. wożenie sprawców z policji do prokuratury, a następnie do sądu?
Z wyrazami szacunku
Poseł Arkady Fiedler
Poznań, dnia 26 czerwca 2007 r.